wtorek, 25 sierpnia 2026

Dziennik żałoby ["Księga duchów"-Siri Hustvedt]

Żałoba bywa dla tych, którzy pozostają stanem odrętwienia, alienacji i cierpienia. Dla Siri Hustvedt żałoba po stracie męża, Paula Austera była także czasem twórczym. Wtedy to powstała „Księga duchów” z oferty Wydawnictwa Znak, będąca najpiękniejszym dziennikiem żałoby, jaki dany mi było przeczytać.

Siri otworzyła przed czytelnikami drzwi do swego wdowiego świata bynajmniej nie po to, by jej współczuć lub próbować zrozumieć to, co dzieje się z nią po stracie męża, ale po to, by móc utrwalić jakąś cząstkę Paula w słowach, które tak uwielbiał. To zapis ich wspólnego 43-letniego życia, dobrych i złych chwil, obopólnej troski, miłości i szacunku. To także kronika choroby nowotworowej Paula i małżeńskich zmagań z nieodwracalnym wyrokiem losu. Znajdziecie w niej korespondencję Siri do ukochanego, listy Paula do swojego ledwie narodzonego wnuka i szereg wiadomości wysyłanych przez autorkę do znajomych rodziny, zawierających informacje o chorobie, która przetoczyła się przez dom tej kochającej się pary. Niby niewiele, a jednak potężny ładunek emocjonalny tych tekstów nie pozwala ani na moment zapomnieć, że ta historia nie zmierza do szczęśliwego zakończenia.

Urzekła mnie forma tej prozy. Fragmentaryczność tworzy tu mozaikę wspomnień, która oddaje sposób, w jaki działa pamięć: niespiesznie, wybiórczo i boleśnie. Każda strona przypomina, że człowiek pozostaje obecny w słowach, przedmiotach i historii, którą współtworzył z drugim człowiekiem.

Poleciłabym tę prozę pozostającym w żałobie i tym, którzy nigdy jej nie doświadczyli. Zakochanym i tym, którzy nie znaleźli jeszcze swojej drugiej połówki. Zdrowym i zmagającym się z chorobą. Słowem - każdemu, kto chce otworzyć swoje serce na to, co ma do powiedzenia Siri. Bo to opowieść nie tylko o stracie, lecz przede wszystkim o miłości, pamięci i człowieczeństwie.

Za egzemplarz recenzencki książki, otrzymany w ramach współpracy barterowej, serdecznie dziękuję Wydawnictwu Znak.

AUTORKA:

Siri Hustvedt

TYTUŁ:

Księga duchów

WYDAWNICTWO:

Znak

LICZBA STRON:

416 



, , , , , ,

poniedziałek, 24 sierpnia 2026

Miejsce z apetytem ["Głodny dom"-Max Doty]

Lubicie historie o nawiedzonych domach, które uprzykrzają życie ich mieszkańcom? Jeśli tak, to koniecznie sięgnijcie po „Głodny dom” autorstwa Maxa Doty z oferty Wydawnictwa Akurat, bo ta historia powali Was na kolana. Duży, stary dom na przedmieściach, pozornie niemy bohater tej narracji, udowodni Wam, że najciekawsze rzeczy dzieją się za jego zamkniętymi drzwiami.

Akcja powoli nabiera tempa, sącząc niepokój niczym głód, który z każdą chwilą staje się coraz bardziej dotkliwy. Max Doty cierpliwie buduje atmosferę, pozwalając, by kolejne rozdziały odsłaniały następne warstwy tajemnicy. Dom stopniowo odkrywa swoje sekrety przed czytelnikami, a jego poczynania na przemian szokują i odrażają czytelników.

Dom nie mówi ani słowa, a mimo to jego obecność czuć na każdej stronie. Ma własny charakter i specyficzny stosunek do swoich czworga (a nawet pięciorga) mieszkańców - obserwuje ich i zdaje się decydować, kto może czuć się w nim bezpiecznie. To nie jest zwykły budynek nawiedzony przez duchy. To żywa, łaknąca istota, której apetyt wydaje się nie mieć końca.

I nie chodzi wyłącznie o metafory. Ten dom karmi się lękiem, napięciem i ludzkimi emocjami, ale przede wszystkim ma wyjątkową słabość do serc. Motyw głodu przewija się przez całą historię, nadając jej niemal organiczny charakter. Czułam, jak ściany wręcz pożerają spokój bohaterów, a kolejne wydarzenia są jak następne kęsy w uczcie, której końca nie widać.

Ogromnym atutem książki jest klimat. Autor świetnie balansuje między horrorem a psychologicznym napięciem. Skrzypiące podłogi, ciemne korytarze i zamknięte drzwi nabierają zupełnie nowego znaczenia, gdy ma się świadomość, że dom nie jest jedynie tłem wydarzeń, ale drapieżnikiem cierpliwie czekającym na odpowiedni moment.

„Głodny dom” to historia dla tych, którzy lubią, gdy groza dojrzewa powoli i z każdą stroną staje się coraz bardziej sycąca - choć w tym przypadku to czytelnik karmi swoją ciekawość, a dom nieustannie domaga się więcej.

Polecam, bo ta proza ma swój mroczny klimat. 👌

Za egzemplarz recenzencki książki, otrzymany w ramach współpracy barterowej, serdecznie dziękuję Wydawnictwu Akurat.

AUTOR:

Max Doty

TYTUŁ:

Głodny dom

WYDAWNICTWO:

Akurat

LICZBA STRON:

352



, , , ,

poniedziałek, 17 sierpnia 2026

Wyjątkowy spacer po XIX-wiecznej Warszawie ["Warszawa śladami Wokulskiego"-Adrian Sobieszczański]

A gdyby tak na jeden dzień przenieść się do Warszawy, jaką znamy z kart „Lalki” Bolesława Prusa? Teraz jest to możliwe dzięki fenomenalnej książce autorstwa Adriana Sobieszczańskiego pt. „Warszawa śladami Wokulskiego”, która ukazała się niedawno nakładem Wydawnictw SBM.

Autor zabiera Nas w podróż, pozwalając spojrzeć na Warszawę nie tylko oczami bohatera „Lalki”, ale również mieszkańców miasta sprzed ponad stu lat. Szczególnie urzeka sposób, w jaki literatura splata się tutaj z prawdziwą historią. Znane z powieści ulice, place i budynki przestają być jedynie tłem wydarzeń, a zaczynają opowiadać własne historie.

W topografii tej niezwykłej Warszawy nie mogło zabraknąć m.in. Starego Miasta, Krakowskiego Przedmieścia, Ogrodu Botanicznego czy Pałacu Saskiego. Każde z tych miejsc zostało przedstawione z dbałością o szczegóły, a zestawienie dawnych fotografii z ówczesnym obrazem stolicy pozwala zrozumieć fenomen XIX-wiecznej Warszawy, miasta pełnego kontrastów.

„Warszawa śladami Wokulskiego” to więcej niż przewodnik po miejscach związanych z „Lalką”. To fascynująca opowieść o mieście, jego mieszkańcach, przemianach, codzienności i historii. Książka zachwyca zarówno warstwą merytoryczną, jak i pięknym wydaniem oraz bogactwem materiałów ikonograficznych.

Miłośnicy „Lalki”, mieszkańcy stolicy, a przede wszystkim pasjonaci historii będą zachwyceni tą książką. Jej każda strona to ogrom wiedzy o Warszawie i mnóstwo pięknych archiwalnych zdjęć miasta, które w II połowie XIX wieku, wbrew rusyfikacji i zaborcy, przeżywało gwałtowny rozwój. Dzięki tej książce historia ożywa na Naszych oczach i sprawia, że z sentymentem podążamy do miejsc, których dziś już nie ma lub takich, które w miarę upływu lat zupełnie zmieniły swoje oblicze.

Zdecydowanie polecam!

Za egzemplarz recenzencki książki, otrzymany w ramach współpracy barterowej, serdecznie dziękuję Wydawnictwu SBM.

AUTOR:

Adrian Sobieszczański

TYTUŁ:

Warszawa śladami Wokulskiego

WYDAWNICYWO:

SBM

LICZBA STRON:

 160



, , , ,

niedziela, 16 sierpnia 2026

Nieoczywisty obraz Islandii ["Dom Róży. Krýsuvik"-Hubert Klimko-Dobrzaniecki]

Takiej książki jeszcze nie czytałam! Najpierw romantyczna, dwustronna okładka, potem dwie historie opowiedziane we wnętrzu i to takie, że aż rozdzierają serce. Pozornie niezależne, w pewnym momencie obie narracje zbiegają się ze sobą wywołując piorunujący efekt. Niezwykła! Taka jest opowieść autorstwa Huberta Klimko-Dobrzanieckiego pt. „Dom Róży. Krýsuvik” z oferty Oficyny Literackiej Noir sur Blanc, prezentująca zupełnie nieznany czytelnikom obraz Islandii.

Jedna z opowieści to historia dawnej Islandii i religijnego sieroty, który od najmłodszych lat marzy o tym, by mieć własną rodzinę, dom i dostatek. Jego marzenia są proste, ale zarazem niezwykle piękne. Chce budować szklane domy i sadzić w nich najpiękniejsze róże w okolicy. Chce mieć dzieci, stworzyć bezpieczne miejsce dla swoich bliskich i służyć Bogu. Los jednak wystawia go na kolejne próby. Bóg wielokrotnie doświadcza jego i jego rodzinę, a kolejne wydarzenia każą zastanawiać się nad granicą ludzkiej wytrzymałości.

Druga historia prowadzi do współczesnej Islandii i przedstawia Huberta - Polaka na emigracji, pracownika domu starców. Miejsce, które mogłoby kojarzyć się ze spokojem, opieką i godną starością, nie jest dla pensjonariuszy idyllą. To opowieść o starości, samotności, powolnym odchodzeniu i stracie. Jest w tym dużo smutku, ale również ironii, czarnego humoru i niezwykłej uważności.

W pewnym momencie obie opowieści zaczynają się wzajemnie dopełniać. Klimko-Dobrzaniecki prowadzi czytelnika pozornie dwiema odległymi drogami, by w odpowiednim momencie połączyć je w sposób zaskakujący i mocny. Wtedy wcześniejsze sceny nabierają nowego znaczenia, a książka zostawia po sobie emocjonalny ślad.

To bardzo nieoczywisty, choć z literackiego punktu widzenia potrzebny obraz Islandii, daleki od pocztówkowych krajobrazów i turystycznych zachwytów. Autor zagląda pod powierzchnię tego pięknego świata i pokazuje jego samotność, surowość oraz ludzi próbujących znaleźć w nim swoje miejsce.

Czytajcie, bo warto!

Za egzemplarz recenzencki książki, otrzymany w ramach współpracy barterowej, serdecznie dziękuję Oficynie Literackiej Noir sur Blanc.

AUTOR:
Hubert Klimko-Dobrzaniecki

TYTUŁ:
Dom Róży. Krýsuvik

WYDAWNICTWO:

LICZBA STRON:
244


, , , ,

poniedziałek, 10 sierpnia 2026

Powstanie oczami Warszawiaków ["Moja ukochana Warszawa"-Nina Majewska-Brown]

Sierpniowe dni roku 1944 niemal od zawsze kojarzyły mi się ze skąpaną w słońcu i we krwi Warszawą w trakcie walk powstańczych. Tymczasem w relacjach bohaterów książki autorstwa Niny Majewskiej-Brown pt. „Moja ukochana Warszawa. Wspomnienia z powstania warszawskiego” z oferty Wydawnictwa Bellona mowa o ulewnym deszczu na ulicach stolicy. Nie tylko z tym mylnym wyobrażeniem mierzy się autorka, która oddaje głos zwykłym ludziom, ukazując ich dramatyczną walkę o przetrwanie w czasie pożogi, o którą wcale nie zabiegali.

To właśnie perspektywa cywilów jest największą siłą tej publikacji. Dla nich wojna nie była zbiorem dat i militarnych operacji, lecz codziennością pełną strachu, głodu, niepewności i konieczności podejmowania decyzji, od których zależało życie.

„Moja ukochana Warszawa” pokazuje człowieka -
z jego słabościami, nadzieją, przywiązaniem do bliskich i miejsc, które jeszcze chwilę wcześniej były bezpiecznym domem. Szczególnie mocno wybrzmiewa kontrast między Warszawą zapamiętaną jako ukochane miasto a Warszawą niszczoną na oczach jej mieszkańców. To sprawia, że tytuł nabiera dodatkowego, bardzo przejmującego znaczenia.

Autorka przypomina również, że doświadczenie powstania nie było jednakowe dla wszystkich. Każdy miał własną historię, własny strach i własny sposób radzenia sobie z rzeczywistością. Ojciec rodziny doświadczający straty dziecka, młoda dziewczyna pozostawiona sama sobie w ruinach własnego domu, kobieta z ledwie co narodzonym dzieckiem czy młody chłopak zafascynowany ideą powstania to bohaterowie i narratorzy tej przejmującej opowieści o cierpieniu, strachu i nadziei na szybki koniec walk powstańczych. Dzięki nim książka nie sprowadza wydarzeń z 1944 roku do jednej, uproszczonej narracji. Pozwala spojrzeć na sierpniowe dni z bliska, przez emocje ludzi, którzy musieli przetrwać w świecie pozbawionym poczucia bezpieczeństwa.

„Moja ukochana Warszawa” to poruszająca opowieść o mieście, ale przede wszystkim o jego mieszkańcach, którzy nie wybrali wojny, a mimo to musieli nauczyć się żyć w jej nieludzkich realiach.

Polecam, nie tylko Warszawiakom. 👌

Za egzemplarz recenzencki książki, otrzymany w ramach współpracy barterowej, serdecznie dziękuję Wydawnictwu Bellona.

AUTORKA:

Nina Majewska-Brown

TYTUŁ:

Moja ukochana Warszawa. Wspomnienia z powstania warszawskiego

WYDAWNICTWO:

Bellona

LICZBA STRON:

280
 



, , , , ,

niedziela, 9 sierpnia 2026

Igrzyska olimpijskie w cieniu nazizmu ["Berlin 1936. Szesnaście dni sierpnia"-Oliver Hilmes]

Tych szesnaście stosunkowo chłodnych sierpniowych dni przeszło do historii. Były festiwalem nazistowskiej propagandy i jednocześnie wielkim świętem sportu. O igrzyskach olimpijskich w Berlinie z okazji XI Olimpiady ery nowożytnej zajmująco opowiada Oliver Hilmes w książce pt. „Berlin 1936. Szesnaście dni sierpnia” z oferty Wydawnictwa Znak Literanova, w przekładzie Iwony Mączki.

Zamiast koncentrować się wyłącznie na wynikach, rekordach i sportowych bohaterach, autor zabiera czytelnika do Berlina, pozwalając mu niemal dzień po dniu obserwować miasto, które na czas olimpiady stało się starannie wyreżyserowaną sceną. W tle sportowych zmagań rozgrywa się bowiem znacznie ważniejszy spektakl - spektakl władzy.

Rok 1936. Nazistowskie Niemcy chcą pokazać światu swoje najlepsze oblicze. Z ulic na pewien czas znikają antysemickie hasła, propaganda łagodzi ton, a Berlin ma sprawiać wrażenie nowoczesnego, spokojnego i gościnnego. Wszystko jest dokładnie zaplanowane. Każdy szczegół ma znaczenie, a sport staje się jednym z najskuteczniejszych narzędzi budowania pożądanego wizerunku III Rzeszy.

Z jednej strony mamy emocje towarzyszące rywalizacji, rekordy, tłumy na stadionach, turystów z całego świata i atmosferę wielkiego sportowego święta. Z drugiej - państwo, które zaledwie kilka lat później pogrąży Europę w wojnie i rozpocznie bezprecedensową machinę zbrodni. Hilmes przypomina, że za fasadą normalności krył się system oparty na przemocy, rasizmie i wykluczeniu.

A przecież sport rzeczywiście był piękny. Były emocje, zwycięstwa, rekordy i niezwykłe sportowe historie - jak ta Jessego Owensa. A jednocześnie odbywały się one w państwie, które już budowało system terroru i ludzkiego wykluczenia.

„Berlin 1936. Szesnaście dni sierpnia” to opowieść o propagandzie, manipulacji i sile obrazu, który potrafi na chwilę zmienić sposób, w jaki patrzymy na rzeczywistość.

🏅 Szesnaście dni sportu.
🎭 Szesnaście dni perfekcyjnie wyreżyserowanego spektaklu.
⚠️ I historia, której konsekwencje miały wkrótce okazać się tragiczne.

Koniecznie przeczytajcie tę książkę!📖

Za egzemplarz recenzencki książki, otrzymany w ramach współpracy barterowej, serdecznie dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova.

AUTOR:

Oliver Hilmes

TYTUŁ:

Berlin 1936. Szesnaście dni sierpnia

WYDAWNICTWO:

Znak Literanova

LICZBA STRON:

320 




, , , , , ,